Fun

    Zima vs Brak Zimy

    Mieszkanie kawałek od miast ma swoje zalety i uroki, ale kwestia dojazdu zawsze pozostaje wyzwaniem jeśli nie ma asfaltu czy kostki brukowej.

    W zimie wyglądało to tak:

    Brak prześwitu między podwoziem a ziemią, nie pojedziemy dalej :)

    Za to jak już śniegu nie ma to po wyjeździe na główną drogę wyglądam tak :)

    Błoto wszędzie, nawet na dachu.

    Z pozdrowieniami dla Adminów na peryferiach, nie jesteście sami ;) „Nie ma asfaltu jest zabawa!” chciałoby się rzec parafrazując znaną reklamę chipsów :)

    VN:F [1.9.22_1171]
    Rating: 0.0/10 (0 votes cast)
    VN:F [1.9.22_1171]
    Rating: 0 (from 0 votes)

    © odwiedź stronę http://maciejewski.org po więcej fajnych postów!

    Krótkie / Short

    Escort Amfibia

    Jakiś czas temu podczas ulewy ….




    VN:F [1.9.22_1171]
    Rating: 0.0/10 (0 votes cast)
    VN:F [1.9.22_1171]
    Rating: 0 (from 0 votes)

    © odwiedź stronę http://maciejewski.org po więcej fajnych postów!

    Fun

    Pomieszanie z poplątaniem

    Taki oto będzie ten post.

    Sezon ogórkowy właśnie się zaczyna, dlatego wszystko to co uzbierało mi się w przeciągu kilku dni wrzucę do jednego posta, co byście na wakacjach mieli wszystko w jednym rssie i nie będę nadwyrężał Waszych gprsów ;)

    -j – no właśnie, wczoraj odkryłem przy pomocy morr’a (znowu ;) kolejną niesamowitą rzecz w NetBSD, jest to dla mnie odkrycie na miarę „make show-options” w pkgsrc dzięki, któremu po kilku miesiącach przestałem się zastanawiać „skąd u licha wiedzieć co dopisać do mk.conf, żeby mi się postfix z saslem skompilował” :) magiczna opcja -j mówi ile na raz jobów make może odpalić. W przypadku większej liczby procesorów drastycznie skacze wydajność kompilacji, np kompilacja kernela GENERIC na IBM Netfinity 5000 (2x P3 500Mhz) skróciła się z 56 minut do 27, a mój 4x Xeon 3.0 Ghz mieli go za to w 5 minut, neat :>!

    – pisząć o kompilacji kerneli – zapamiętaj cancer, jak używasz net.inet.ip.forwarding w sysctl to używaj, a nie dodajesz option GATEWAY na jakimś zapomnianym routerze (no dobra nie tak bardzo zapomnianym – to ten IBM z posta wyżej), po czym przy updejcie do 4.99.69 (NetBSD is sexy ;) zastanawiasz się co jest z tym PF i NAT. Downgreadujesz, odpalasz kernele starsze od userlandu, wymieniasz karty sieciowe, zmieniasz PF na IPNAT/IPF, piszesz regułki nata bacznie wpatrując się w klawiaturę, szukasz niewidzialnych spacji itp.

    # Uptime | System Boot up
    ----------------------------+---------------------------------------------------
    1 53 days, 21:23:35 | NetBSD 4.99.58 Sat Mar 29 16:33:27 2008
    2 25 days, 08:20:05 | NetBSD 4.99.58 Fri May 23 16:08:39 2008
    3 18 days, 19:16:11 | NetBSD 4.99.63 Wed Jun 18 16:34:35 2008
    -> 4 0 days, 11:14:24 | NetBSD 4.99.69 Mon Jul 7 21:28:15 2008
    5 0 days, 04:50:57 | NetBSD 4.99.69 Mon Jul 7 16:35:22 2008
    6 0 days, 02:28:32 | NetBSD 4.99.69 Mon Jul 7 11:58:23 2008
    7 0 days, 01:47:26 | NetBSD 4.99.69 Mon Jul 7 14:28:49 2008
    8 0 days, 00:06:48 | NetBSD 4.99.63 Mon Jul 7 16:26:47 2008
    9 0 days, 00:03:03 | NetBSD 4.99.69 Mon Jul 7 16:21:56 2008
    10 0 days, 00:01:53 | NetBSD 4.99.58 Mon Jul 7 16:18:15 2008
    ----------------------------+---------------------------------------------------
    1up in 18 days, 08:01:48 | at Sat Jul 26 16:44:26 2008
    no1 in 53 days, 10:09:12 | at Sat Aug 30 18:51:50 2008

    No comments…

    zagadka – a przez kogo zgotowana? Przez Escorta. Nie pali na jeden cylinder, wymieniłem mu kable, świece, nadal nie pali, po oględzinach u mechanika stwierdzono, że cewka jest ok, kompresja też bardzo dobra, ogólnie silnik i bebechy w good shape, no ale nie pali. Pali za to benzynę jak smok, a na LPG nie da się jeździć bo niespalony LPG powoduje detonacje, które rozwalają mi (uwaga trudne słowo) klapomikser. Dzisiaj od godziny 10 – dzień drugi szukania o co tam chodzi.

    Update: a jednak źródłem wszystkich problemów okazała się zalana(!) cewka, co ją zalało to jednak pozostanie zagadką. Po wyczyszczeniu śmiga lepiej niż poprzednio, pewnie przez te wszystkie nowe elektryczne sprawy :)

    a wogóle BP – to ostatnio moja ulubiona stacja, z racji personelu, który przez kilka miesięcy od wprowadzenia motokarty BP (taka karta kredytowa BP i Citibanku, na której gromadzi się punkty za paliwo, dodatkowo jest tam jakiś limit kredytu przez 54 dni nieoprocentowany i za zakupy tą kartą też dostaje się punkty, przy okazji jest to karta wypukła i można płacić nią w Internecie za na przykład domeny, na stacjach BP płacąc tą kartą są też zniżki na myjkę kawę itp. Właśnie napisałem najdłuższe wtrącenie w swojej karierze bloggera) nie wie, że aby móc kupić myjnię ze zniżką za 10 zł zamiast 18,99, lub małą kawę za 2zł zamiast dużej za chyba 5 z kawałkiem, trzeba kupić paliwo, zapłacić tą właśnie kartą BP. Dlatego poraz kolejny dzisiaj przy tankowaniu za oszałamiające 20 zł na przyjazd do mechanika, bez problemu dostałem dużą kawę za 2zł i jeszcze punkty, płacąc oczywiście zwykłą kartą, nie obciążając kredytowej :)

    mechanik – Zostawiłem u niego Essiego rano i odbyłem przymusowy spacer z Promienistej na Marcelińską (Poznań) w 20 minut. Dziwne, ale w tak zurbanizowanym kawałku miasta, musiałem tachać pusty kubek od kawy przez ponad połowę drogi, żeby znaleźć kosz na śmieci. Za to poranny spacer z w kółko wiejącym wiatrem to jest to! Budzi lepiej niż ta kawa z BP!

    zagadek ciąg dalszy – mam taką dziwną maszynę, która jest dość ważna, i robi ważne rzeczy, między innymi http, mail, proxy, dns, samba, itp. Generalnie chodzi to całkiem przyzwoicie już dłuższy czas:

    # Uptime | System Boot up
    ----------------------------+---------------------------------------------------
    1 145 days, 10:01:39 | NetBSD 4.0_BETA2 Sun Oct 21 08:50:21 2007
    2 140 days, 18:38:40 | NetBSD 4.0_BETA2 Sat Jun 2 13:13:34 2007
    -> 3 114 days, 21:09:10 | NetBSD 4.0 Sat Mar 15 10:48:04 2008
    4 114 days, 21:08:10 | NetBSD 4.0 Sat Mar 15 10:48:03 2008

    Posiada ona jednak jedną wkurzającą przypadłość, niemiłosiernie laguje, np po wpisaniu loginu trzeba czekać na hasło od ssh kilkanaście sekund, po zalogowaniu działa normalnie. Chyba, że wywoła się jakąś komendę, która zachowuje się tak jak wspomniane ssh, np „w”. Efekt jest taki:

    $ w
    8:59AM up 114 days, 21:12, 2 users, load averages: 0.01, 0.09, 0.11
    USER TTY FROM LOGIN@ IDLE WHAT
    root console - Sat11AM 2days -
    (tutaj nastepuje pauza (a może nawet pałza) kilkusekundowa)
    cancer ttyp0 ip-xx-yy-zz-żż.n 8:15AM 0 w
    $

    większość komend działa normalnie. Tak samo zachowują się niektóre usługi, np Apache, jego restart zajmuje czasem nawet dwie minuty! A po powrocie do shella po /etc/rc.d/apache restart trzeba poczekać jeszcze z minutę na finalne „Resuming normal operations”. Po czym strony działają bez większych opoźnień. To maszyna jest z:

    cpu0: AMD Athlon 64 or Sempron (686-class), 1607.43 MHz, id 0x20fc2

    a NetBSD zarówno i386 jak i amd64 zachwoują się tak samo. Pomysły jakieś?

    adsense – W ogóle to od czasu zmiany layoutu nie mogę dojść z nimi do ładu. Czy ktoś wogóle wie w jaki sposób Google ustala, która reklama ma większy priorytet? Chodzi mi o to, że z tego co zauważyłem na stronie maksymalnie mogą być 3 bloki reklamowe, jak jest więcej to kolejne się nie wyświetlają. Na moim blogu są dwa stałe bloki – u góry pasek z pięcioma linkami, i długi blog po prawej stronie w sidebarze. Dodatkowo były reklamy pod każdym postem. Efekt był taki, że zawsze były dwie stałe reklamy + jedna pod najnowszym postem. Kiedy jednak otwerało się określony post to zawsze były trzy bloki reklamowe i to działało. Po zmianie na Vintage, kiedy chciałbym zostawić sobie taki system to publikując więcej niż 3 bloki reklam na głownej stronie – efekt jest taki, że są pierwsze linki u góry, kolejne reklamy w dwóch postach od góry i biała plama tam gdzie jest ten największy blok. Dlatego teraz mogę publikować reklamy co piąty post, żeby głowna się nie rozwalała. Nie jest to wygodne, a przy okazji nie skuteczne bo z wyszukiwarek ludziska wpadają ściśle do określonego postu, gdzie w całości nie ma reklamy, ale w pojednykę już powinna się pokazać.

    TPSA – To też do wora z wielkim napisem ZAGADKI! Muszę przyznać, że to bardzo demokratyczna instytucja. Jestem szczęśliwym posiadaczem (no może nie posiadaczem w każdym razie dysponuję(?) opiekunem) opiekuna biznesowego. Właściwie tych opiekunów to mam już chyba z 4 a może pięciu, a może 4 tylko z 5 nazwiskami, jedna przemiła Pani właśnie wypadła z tego kręgu bo ciąża. W każdym bądź razie wysyłam maila do jednej Pani, dostaję odp od drugiej z adnotacją, że znowu zmiana opiekuna i takei tam cuda na kiju. Wyszukiwarka w Thunderbirdzie ma co robić. Ale co to ja miałem o tej demokracji. Mamy taką fermę w miejscowości Byszkowo. Wiocha taka, że koniec świata (w sensie daleko, nie istnieje na mapie, nie ma nawet adresu – trzeba adresować na Czaplinek oddalony o kilka kilometrów z adnotacją, że do Byszkowa, ale jakoś to dochodzi :), ale linie TPSA posiadamy, i to nie byle jaką tylko ISDN, a nawet dwa! No i w tym Byszkowie jeden ISDN obsługuje fax, a drugi telefon i modem. Chciałem tam założyć DSL’a i po wywiadzie (technik dotarł do nieistniejącego adresu :) jedna z moich opiekunek (czuję się jak dziecko…) stwierdziła, że nie da rady, DSL na cyfrowej lini nie pójdzie (a analogowy modem idzie :) a zmiana lini się nie opłaca, a wogóle to byśmy stracili numer jeden jakby się dało (w sumie bez róznicy bo zamiast blokować modemem byłby DSL, ale co tam). Po tej odpowiedzi akurat Pani przekazała opiekę koleżance. W między czasie po ich testach przestał tam działać modem … Więc piszę co by naprawili, żeby chociaż ten modem działał,a wogóle to może chociaż SDI by nam tam dali, neostrade jakąś chociaż. A tu się okazuję, że nowa opiekunka SDI ani Neo nie poleca, bo to nie usługi biznesowe i jak się coś zepsuje to wpadamy w kolejkę 5600 zgłoszeń dziennie (sic!), i proponuje mi DSLa…. Mówi, że linie oczywiście możemy zmienić na analogowe, ale po co, skoro można zrobić DSLa na lini podkładowej (!) i ISDN zostanie, a ta linia podkładowa to jest nawet tańsza od najtańszej analogowej lini bo tylko 30 zł miesięcznie, zamiast najtańszy abonament 39 zł. I bądź tu człowieku mądry, i wogóle po co się znać co na czym może chodzić. Acha, zamówienie na dokładnie to samo musiałem wysłać jeszcze raz :) Tak więc jak ktoś ma kłopoty z TPSA to mogę polecić dobrą opiekunkę ;)

    o jeszcze mi się zagadka przypomniała – też komputerowa. Mniej więcej tak wygląda. W takiej oto konfiguracji transfer po lanie (Samba, FTP, SFTP) ograniczony jest do 100 kB/s czyli tyle ile przepustowość łącza. Dodatkowo kiedy pobieram coś z LAN i włącze pobieranie z Netu to transfer dzieli się ładnie na pół. Struktura jest napewno ok, bo mam kilka innych takich sieci gdzie modem od Netu jest wpięty do tego samego switcha co LAN. I nie pomaga wymuszenie samby żeby słuchała tylko na rtk0. W sumie nic nie pomaga. Sugestie?

    maile, maile – dużo ich, dziennie po nocy (w dokładnie od po 16 do 8 rano) zbiera się około 460. Za dużo, zwłaszcza że np 300 to od smokepinga, że ktoś znowu drukarkę sieciową wyłączył!

    hipokryzja – uskuteczniana jest przez nasz bufet! Idę dzisiaj po bułkę, i co widzę? Przy kasie stoi świnia skarbonka na napiwki! Coż niezwykłego w świni? Jedni zarabiają na adsense, inni na groszach, które nie chce się wrzucić do portfela. Prawda. Ale nasz prześwietny bufet, potrafi: ważyć zupę, włożyć 3 i pół ziemniaka przypadkowo i strzepnąć to pół, na prośbę o więcej sosu na kaszę odmówić (no chciaż pół łyżki!), włożyć ociekającą surówkę i jeszcze wywalić trochę bo za dużo, włożyć na prośbę dwie surówki ale za to jeden ziemniak do gara z powrotem…. Tam się po prostu nie idzie najeść, dlatego ja tam nie chodzę! I jeszcze teraz te napiwki…

    Pro Blogger – No tak, chyba nim jestem, we wspomnianym spacerze, cała droga i czas wypełniły mi myśli jak napisać tego posta, łącznie z akcenatmi, gdzie powinno być śmiesznie i jak czytający powinien w głowie sobie czytać, żeby wyszło tak jak chcę. Wyszło?



    VN:F [1.9.22_1171]
    Rating: 0.0/10 (0 votes cast)
    VN:F [1.9.22_1171]
    Rating: 0 (from 0 votes)

    © odwiedź stronę http://maciejewski.org po więcej fajnych postów!

    Job / Praca

    Wyprawa do Kętrzyna.

    Tak się złożyło, że pierwszym zadaniem wyjazdowym okazała sie wyprawa chyba do naszego najdalej położonego punktu – do Kętrzyna. Bardzo lubię długi trasy więc tym bardziej pasowała mi ta podróż. Wyjechałem o 8 rano w poniedziałek i przejeżdżając przez Gniezno->Toruń->Ostrudę->Olsztyn->Mrągowo dotarłem do Kętrzyna.

    ketrzyn_wita.jpg

    Po drodze mój ranking na najzabawniejszą nazwę miejscowości wygrało Jajkowo ;)

    jajkowo.jpg

    Trasa przebiegała spokojnie, chociaż w większości jednopasmowo i jak już natrafiłem na jakąs wywrotkę z piachem lub ciągnik to wlokłem się za nim kilka kilometrów do najbliższej okazji aby wyprzedzić. Momentami krajobraz zmieniał się na górski, mimo że to zupełnie inny kierunek. Wogóle górki towarzyszły mi przez całą drogę.

    widoczek1.jpggorka.jpg

    Przejeżdżałem też przez „słynne” wylatowo gdzie ponoć lądują ufoki, porywają krowy i niszczą zboże, o czym mieszkańcy raczyli poinformować przejeżdżających odpowiednim transparentem.

    ufo.jpg

    Niestety jak widać, niebo czyste, radio mi nie zwariowało, akumulator nie wysiadł, więc miałem pecha i nie dane mi było spotkać się z szarymi ludzikami. Tylko to zdjęcie jakieś niewyraźne, może to ich sprawka ;)

    Po dojechaniu do hotelu i zaaklimatyzowaniu się w przyhotelowej restauracji, ruszyłem do mojego miejsca przeznaczenia.

    elewatory.jpg

    Muszę przyznać, że robi wrażenie z daleka, w środku także jest ciekawie a dla laika, jak ja, cały proces wytwarzania paszy (cały czas myślałem, że jest to mieszalnia a nie wytwórnia lecz szybko zostałem wyprowadzony z błędu przez kierownika, dla pracowników wytwórni określenie ich zakładu jako mieszalnia to potwarz ;) jest nawet fascynujący. Jeśli dołożymy do tego komputery i sieci to już wogóle jest wspaniale :)

    sterownia.jpg

    Po skończonej pracy powrót odbył się bez większych przygód, tylko rano powitał mnie śnieg. Rzecz już dawno przezemnie – wielkopolanina – zapomniana. Dlatego też powrót zajął mi godzinę dłużej – siedem godzin zamiast sześciu. Chociaż akurat z powrotem mogłem trochę przycisnąć :)

    155.jpg

    Dodatkowym zgrzytem było także to, że paliwo w Kętrzynie było bardzo fatalne i dopiero w Inowrocławiu samochód odżył. W Toruniu natomiast wracając napotkałem zabytek klasy zerowej:

    taxi.jpg

    Tak, tak, czynna taksóweczka 125p, kierowca w klimacie, starszy Pan z wielkimi ciemnymi okularami jak w reklamie MasterCard ;)

    Wyjazd uważam za bardzo udany. Escort spisał się bardzo dobrze. Wszystkie fotki wykonał mój wierny aparat blogowy k750i :)

    mirror.jpg



    VN:F [1.9.22_1171]
    Rating: 1.0/10 (1 vote cast)
    VN:F [1.9.22_1171]
    Rating: 0 (from 0 votes)
    Family / Rodzina

    Pechowy weekend samochodowy.

    W czwartek rano Pat (czyli Ford Fiesta Courier nazwany tak przez czteroletnią szwagierkę Julię na cześć czerwonego samochodu listonosza Pata z bajki „Kot i Pat” ;) dokonał swojego żywota na swarzędzkim wiadukcie, poprzez atak od tyłu popełniony przez Audi A4 Kombi. Po zdarzeniu wyglądało to na niezbyt poważne uszkodzenia:

    Pat crash1

    Jednak po bliższych oględzinach okazało się, że konstrukcja samochodu została naruszona w sposób uniemożliwiający naprawę. Tu na zdjęciu widać wybrzuszenie na pace czyli miejsce złamania:

    Pat crash2

    A tu jak bardzo się zapadł:

    Pat crash3

    Pat crash4

    Szkoda mi go, bo pomógł nam poprzewozić mnóstwo rzeczy do domu i materiały budowlane. Jako jedyny z samochodów posiadał też hak i teraz w razie potrzeby chwilowo nie ma „lokomotywy” do przyczepy :/

    Ale to nie koniec pechowego weekendu samochodowego. Wczoraj wracaliśmy z Poznania po udanych zakupach dla Tośki, i nagle na ulicy Mickiewicza Escort strzelił i stracił obroty. Rozrusznik kręcił bez problemu, ale i na LPG i na benzynie 500 obrotów to był szczyt możliwości stabilnej pracy. Przy dodawaniu gazu obroty skakały do 1000 i albo wracały do 500 albo spadały poniżej i wtedy silnik gasł. Mając w pamięci koszty wymiany zawieszenia dotarło do mnie jak wielki pech nas dosięgnął (pierwsza myśl coś w silniku, zapłon, cewka, na pewno dużo kasy). Ostatecznie po chwili gapienia się w ciemny silnik pod latarnią (godzina 19:40) dostrzegłem winowajcę. Uszczelka na reduktorze od gazu zamiast przykrywać reduktor wisiała sobie radośnie gdzieś obok rozszczelniając układ (za dużo powietrza do przepustnicy się dostawało). W dodatku zachowanie uszczelki było jak najbardziej prawidłowe. Zdarza się czasem w instalacjach LPG, że jeśli jest źle wyregulowana gaz nagromadzi się i następuje mała eksplozja. Tak, eksplozja ponieważ odgłos dochodzący z silnika przypomina co najmniej zderzenie z pociągiem towarowym. Aby eksplozja nie uszkodziła kolektora cały wybuch wypuszczany jest przez zawór bezpieczeństwa pod tą uszczelką co także się stało. Nie wiem tylko czy ta uszczelka powinna wypuścić wybuch i wrócić na miejsce, czy po takim działaniu dobrze, że ją w ogóle znalazłem w całości :) Ale to już pytanie w poniedziałek do gazowników (a może ktoś z czytelników wie?). Po nasunięciu na swoje miejsce samochód ruszył jak należy a może nawet lepiej, ponieważ uszczelka była dość mocno powykręcana i w niektórych miejscach mogła przepuszczać trochę niepożądanego powietrza. Jeśli chodzi o samą przyczynę wybuchu to obstawiam taki scenariusz, że ostatnio regulacja mojej instalacji była robiona przy zabrudzonym filtrze powietrza, a po wymianie na nowy mieszanka straciła swoje proporcje (stała się zbyt bogata czyli bardziej wybuchowa). Tak więc przynajmniej jedno zdarzenie z happy-endem ;)

    A tu wspomniany reduktor z uszczelką bezpieczeństwa:
    Reduktor Escort



    VN:F [1.9.22_1171]
    Rating: 0.0/10 (0 votes cast)
    VN:F [1.9.22_1171]
    Rating: 0 (from 0 votes)
    Related Posts with Thumbnails
    Add your widget here