Job / Praca

    Szczęśliwy poranek

    Dzisiaj bardzo się cieszę, że nie mam zdjęcia aby dołączyć do postu. Otóż, wstałem sobie wcześnie rano i za oknem zupełna ciemnica, aby nie pobudzić żonki i Tośki przygotowywałem się do wyjścia świecąc sobie lampką z E71. Poprzedniego dnia natomiast nie chciało mi się już chować laptopa do plecaka, więc włożyłem go tylko do pokrowca i zostawiłem obok plecaka. Wychodząc z plecakiem w jednej ręce i laptopem w drugiej, aby nie hałasować zamkiem podczas zapinania plecaka wypuściłem kota niechcący. Już widziałem jak teraz po ciemku latam za nim przez dwa piętra więc szybko odłożyłem plecak i laptop na podłogę i pobiegłem za nim do innego pokoju. Szczęśliwie udało mi się go złapać bo sama się zapędziła w róg pomiędzy ścianą a drzwiami. Zadowolony, że szybko mi poszło, pośpiesznie wróciłem do pokoju aby ją tam zamknąć z powrotem i wtedy usłyszałem wielkie trach pod stopą. To był laptop. Pośpiesznie go wyciągnałem i odpaliłem na resztce baterii. Zaczął szumieć i migać więc ok, jeszcze chwila ciemności i ukazał się – IBM THINKPAD – bez najmniejszego zadrapania, uffff. To jest jeszcze jedno potwierdzenie, że stary dobry IBM produkował najlepsze laptopy na świecie, i to nawet nie była seria T tylko R. Po sprawdzeniu w dogodnych warunkach oświetleniowych nie stwierdziłem żadnego śladu, który wskazywałby na poranny wypadek :)




    © odwiedź stronÄ™ http://maciejewski.org po wiÄ™cej fajnych postów!

    Ogólne

    Długa droga do domu.

    Wczoraj po kilkudniowej wiośnie znowu popadało i to wystarczyło już, żeby od wiaduktu w Antoninku w stronę Swarzędza stać w wielkim korku. Dlaczego? Dlatego, że na prostej drodze skoda skosiła latarnie.
    Ku przestrodze.


    Family / Rodzina

    Kolejny crash test :/

    Jeszcze nie odprowadziliśmy Pata na złomowisko a już nowe wydarzenie samochodowe :/

    Tym razem szwagier został „zepchnięty” (znalazł się w martwym polu samochodu, który mu zajechał drogę) i aby nie doprowadzić do zderzenia uciekł na lewo z lewego pasa czyli poza drogę (A2 niedaleko Kostrzyna ma takie rowki odprowadzające wodę), wpadł w ten rowek i auto straciło przyczepność, przeleciało przez wszystkie pasy, walnęło w nowiutkiego Peugeota Boxtera i stanęło w poprzek drogi. Cud, że nikt nie jechał z tyłu. Efekt – nie tak tragicznie jak myślałem po wysłuchaniu relacji, zgięta felga i strzaskane nadkole i kierunkowskaz po uderzeniu w Boxtera. Anyway – Honda wasted.

    Honda wastedHonda wasted



    Family / Rodzina

    Pechowy weekend samochodowy.

    W czwartek rano Pat (czyli Ford Fiesta Courier nazwany tak przez czteroletnią szwagierkę Julię na cześć czerwonego samochodu listonosza Pata z bajki „Kot i Pat” ;) dokonał swojego żywota na swarzędzkim wiadukcie, poprzez atak od tyłu popełniony przez Audi A4 Kombi. Po zdarzeniu wyglądało to na niezbyt poważne uszkodzenia:

    Pat crash1

    Jednak po bliższych oględzinach okazało się, że konstrukcja samochodu została naruszona w sposób uniemożliwiający naprawę. Tu na zdjęciu widać wybrzuszenie na pace czyli miejsce złamania:

    Pat crash2

    A tu jak bardzo się zapadł:

    Pat crash3

    Pat crash4

    Szkoda mi go, bo pomógł nam poprzewozić mnóstwo rzeczy do domu i materiały budowlane. Jako jedyny z samochodów posiadał też hak i teraz w razie potrzeby chwilowo nie ma „lokomotywy” do przyczepy :/

    Ale to nie koniec pechowego weekendu samochodowego. Wczoraj wracaliśmy z Poznania po udanych zakupach dla Tośki, i nagle na ulicy Mickiewicza Escort strzelił i stracił obroty. Rozrusznik kręcił bez problemu, ale i na LPG i na benzynie 500 obrotów to był szczyt możliwości stabilnej pracy. Przy dodawaniu gazu obroty skakały do 1000 i albo wracały do 500 albo spadały poniżej i wtedy silnik gasł. Mając w pamięci koszty wymiany zawieszenia dotarło do mnie jak wielki pech nas dosięgnął (pierwsza myśl coś w silniku, zapłon, cewka, na pewno dużo kasy). Ostatecznie po chwili gapienia się w ciemny silnik pod latarnią (godzina 19:40) dostrzegłem winowajcę. Uszczelka na reduktorze od gazu zamiast przykrywać reduktor wisiała sobie radośnie gdzieś obok rozszczelniając układ (za dużo powietrza do przepustnicy się dostawało). W dodatku zachowanie uszczelki było jak najbardziej prawidłowe. Zdarza się czasem w instalacjach LPG, że jeśli jest źle wyregulowana gaz nagromadzi się i następuje mała eksplozja. Tak, eksplozja ponieważ odgłos dochodzący z silnika przypomina co najmniej zderzenie z pociągiem towarowym. Aby eksplozja nie uszkodziła kolektora cały wybuch wypuszczany jest przez zawór bezpieczeństwa pod tą uszczelką co także się stało. Nie wiem tylko czy ta uszczelka powinna wypuścić wybuch i wrócić na miejsce, czy po takim działaniu dobrze, że ją w ogóle znalazłem w całości :) Ale to już pytanie w poniedziałek do gazowników (a może ktoś z czytelników wie?). Po nasunięciu na swoje miejsce samochód ruszył jak należy a może nawet lepiej, ponieważ uszczelka była dość mocno powykręcana i w niektórych miejscach mogła przepuszczać trochę niepożądanego powietrza. Jeśli chodzi o samą przyczynę wybuchu to obstawiam taki scenariusz, że ostatnio regulacja mojej instalacji była robiona przy zabrudzonym filtrze powietrza, a po wymianie na nowy mieszanka straciła swoje proporcje (stała się zbyt bogata czyli bardziej wybuchowa). Tak więc przynajmniej jedno zdarzenie z happy-endem ;)

    A tu wspomniany reduktor z uszczelką bezpieczeństwa:
    Reduktor Escort



    Related Posts with Thumbnails
    Add your widget here