Family / Rodzina

    Dlaczego mam lepsze poranki niż inni?

    Właśnie, pytanie może przewrotne i egoistyczne, ale niedawno jechałem pociągiem do pracy z powodu wyjazdu na imprezę firmową i zamiast auta musiałem wybrać inny środek lokomocji. Ostatni raz pociągiem jechałem kilka lat temu i to jakimś ICkiem czy ECkiem do Warszawy, w klimatyzowanym wagonie z kawą i ciastkiem gratis :) Natomiast podmiejski dojazd do Poznania to zupełnie inna bajka. Akurat jestem w tej dobrej sytuacji, że dworzec mam tak blisko, że minuta wystarczy na dojście do pociągu, więc nieprzyjemne uczucie wyjścia na zewnątrz kiedy jest zimno pominę. Pociąg oczywiście się spóźnił. Kasa biletowa nie czynna. Mimo oszacowania odległości i ludzi stojących na peronie, maszynista uparł się aby dowieźć swój skład na sam koniec betonowego peronu, czym nie ułatwił ani wysiadania bo ludzie musieli się cofać do przejścia, ani wsiadania bo zwyczajnie mnie minął. Mijając mnie nie zauważyłem konduktora, więc dobiegłem do ostatniego wagonu. Wsiadłem i zostałem przy drzwiach wejściowych ponieważ reszta wagonu była już zajęta, a właściwie zapier****** ludźmi jak sardynkami puszka. Nic dziwnego jak w czasie dojazdu do pracy puszczone są dwa pociągi w ciągu półtorej godziny. Gdzieś z oddali usłyszałem gwizdek konduktora i ruszyliśmy. Nie mogąc obrócić nawet stopy stwierdziłem, że nie będę fatygował się do konduktora po bilet, niech się sam tu przepchnie. Skutkiem takiego podejścia okazała się podróż za darmo :) Sama podróż upłynęła mi na wdychaniu zapachów coraz bardziej spoconych podróżnych, ocenianiu ile ktoś już jedzie po flegmie spływającej z ust, lub kurtki podczas snu, oraz słuchaniu siedemnastolatków jaka „dupa od angielskiego jest zajebista”, ile można motocyklem jechać ze Śródki do Nekli – „od Antoninka miałem cały czas dwie paki osiedziesiąt”, „ile win po 150 zł każde dało się zajebać bo kumpel pracuje w kuchni w jakimś hotelu”, o pogróżkach do rywala który startuje do dziewczyny na GG i inne takie popisy oratorskie. Ostatecznie to tylko 25 minut męczarni. Po dojechaniu do Poznania udałem się na przystanek autobusowy na szczycie hotelu Sheraton czyli kolejny kawałek do przejścia. Przyjazdy pociągów są tak skorelowane z przyjazdami autobusów, że spokojnie widzimy jak nam autobusy odjeżdzają. Czas oczekiwania około 10 minut, bilet profilaktycznie bo nie wiem co mnie czeka kupiłem na pół godziny – 3,60!. Autobus także się spóźnił aczkolwiek był w miarę pusty, że nawet usiadłem, do tego nowy czysty i schludny w porównaniu do tego żółtka na torach. Niestety ostatni kawałek trasy który ja pokonuję w 5 minut Grunwaldzką, autobusowi zabrało około 20 jadąc równolegle Bukowską gdzie są korki. Tak więc dotarłem spóźniony ale szczęśliwy, że to tylko pojedyncza podróż a po pracy impreza. Jakbym musiał tak codziennie dojeżdżać i to w dodatku na jakąś monotonną linie produkcyjną to też bym chyba ciągle narzekał na świat i wszystko w koło. Z drugiej strony uwielbiam moje poranki. Jak kot ma zły dzień to pobudka o 4:40 bo łajza zeżarła całą nocną porcję jedzenia i trzeba jej coś dorzucić. Ale to bardzo miło za dwie minuty wskoczyć z powrotem pod ciepłą kołdrę :) Tosia, jak dla mnie idealną godzinę na wstawanie ma około 5:40. Rozespany razem z nią witamy dzień szerokimi uśmiechamy poczym następuje przewinięcie (najprostsze w całym dniu bo leży spokojnie :) i karmienie. Doszedłem już do takiej wprawy, że cała operacja jest bez zapalania światła, dlatego też Tosia zaczyna pić mleko i pod koniec zasypia. Leży pomiędzy nami, czasami się przekręci i się przytuli albo bawi włosami. I tak razem sobie usypiamy lub leżymy, a że pobudka była o 5:40 to o 6:40 już jestem na pełnych obrotach. Jak cała operacja się uda na 100% to dajemy z Tosią pospać mamie nawet do 8 bez budzenia jej :) Następnie wychodzę do samochodu przed drzwiami – luksus, jadę kilkaset metrów i już robi mi się cieplutko (uwielbiam ten fragment jazdy :), czasem przy okazji tankowania biorę sobie kawkę za dwa złote ;) (fragment o BP) i ruszam dalej. Mam już ciepło w aucie, ciepłą kawę, i przez cały czas gra mi Trójka, której program poranny jest dla mnie niedościgniony, poprzez swoją formułę dzwoniących słuchaczy, wyrazistych prowadzących i różnych cyklów np. opowiadających o ciekawych miejscach w Polsce, lub o wydarzeniach np. kulisy olimpiady w Chinach. Szczególnie polecam piątki gdy prowadzi Wojciech Mann, który nawet z przedstawienia prognozy pogody potrafi zrobić show. Wraz z Bartoszem Węglarczykiem i Piotrem Zarembą prowadzą też krótki ale z jajem komentarz polityczny – „Bez komentarza” :) Jeśli wyrobię się z wyjazdem około 7:00 to do pracy dojeżdzam w 35 minut omijając większość korków oraz bogatszy w wiedzę o najnowszych newsach, wiadomościach ekonomicznych i kursach walut (niestety kredyt na głowie ;). Tak pozytywnie nastawiony do dnia wjeżdżam na moje trzecie piętro, włączam laptopa i piszę tego posta :)




    Related Posts with Thumbnails

    © odwiedź stronę http://maciejewski.org po więcej fajnych postów!

    Add your widget here