Job / Praca

    Delegacje

    Chciałem niedawno zacząć prowadzić blog z drogi, ponieważ co jakiś czas zdarzają mi się kilkudniowe delegacje. W zamierzeniu miało to wyglądać tak, że po całym dniu w podróży, wieczorem przy drinku w hotelu krótkie sprawozdanie z fotkami z podróży miało się pojawiać na blogu. W rzeczywistości jednak pod koniec dnia nie chciało mi się absolutnie nic, o drinku nie wspominając mając na uwadze kolejne godziny za kierownicą. Dlatego zamiast powrotu do ideii webloga jako dziennika z podróży, dzisiaj notka ogólnie o delegacjach.

    Delegacje ogólnie są fajne. Można wyrwać się zza biurka, pojeździć po całej Polsce, hotele są fajne itp. Wszystko to fajnie wygląda w teorii. Jednak w rzeczywistości dochodzi kilka spraw które obraz wypoczynkowego charakteru wyjazdów służbowych „trochę” zmieniają. Po pierwsze są to odległości – w ostatnim tygodniu zrobiłem prawie 2000 km przez 4 dni. Szczęśliwie Escort działał bezbłędnie więc oprócz tankowania nie musiałem przy nim nic robić. Zdarzały się jednak takie wyjazdy gdzie traciłem dwie opony i to w sposób nieodwracalny ponieważ eksplodowały. Eksplodowały dlatego, że w miejsca które jeżdżę (fermy) drogi są przystosowane raczej do samochodów terenowych lub ciągników niż osobówek. O rozwalenie zbieżności i zdarcie opon więc łatwo. Dodajmy jeszcze do tego brak nawet jednego koła zapasowego (mam gas, więc woże tylko uszczelniacz na dojazd do wulkanizatora) i robią się poważne kłopoty. Kilka migawek z dróg dojazdowych:

    Oczywiście to tylko dojazdy, niewątpliwym plusem w ładną pogodę są drogi na mapie oznaczone jako żółte. Wtedy jazda to sama przyjemność.


    Przyjemność z jazdy to jedno, natomiast przyjemność wejścia na fermę to inna sprawa. Faktem jest, że odwiedzając 5 ferm dziennie jest się najczystszym człowiekiem w okolicy. Normy i procedury są wyśrubowane i nie ma od nich odstępstw. Obowiązkowa kąpiel na wejście, przebranie w czysty ubiór roboczy (bielizna także), i to samo na wyjściu. Nawet jeśli to tylko wejście do pomieszczenia z komputerem. Doświadczenie zaiste bezcenne. Pod koniec wyjazdu miałem mdłości na widok śluzy i drelichów, które przeważnie były za małe :)

    Czeka na mnie, kolejne niebieskie wdzianko….

    I finalnie, kolejne niebieski zombie!

    Czasami zdarzają się także dziwne wypadki, jak np. jazda przez wioskę i podziwianie zabytków…

    po czym okazuje się, że w wiosce która ma jedną drogę można się zgubić, albo nie znaleźć dużej przecież fermy (z racji dojazdu przez pola lub inne zakamarki co w ogóle jak droga nie wyglądają) lub jeszcze gorzej dojechać do czegoś czego byśmy się zupełnie nie spodziewali:

    Zdążyłem zrobić dwa zdjęcia powyżej i już jechał w moją stronę Honker, uciekłem :)

    Po całym dniu przychodzi nagroda. Czysty i nie śmierdzący hotel. W dniach takich kiedy o 7 rano startuje się na fermy a od 15 do 23 jedzie do następnej lokalizacji (np z Czaplinka do Gołdapii) próg pokoju jest najlepszym co może mnie spotkać. Btw, nieodzowny zestaw administratora w podróży (słuchawka bluetooth, laptop, mapa polski(!) i ciemne okulary :) :

    Od razu wyjaśniam, że GPS jest fajny i przydatny w dużych miastach, natomiast to co on wyrabia poza głównymi drogami (przynajmniej Nokia Maps) to historia na osobny wpis. Dobra mapa przy takich wyprawach to podstawa!

    Wracając do Hoteli – moje dwa sprawdzone to Hotel Marina w Bornym Sulinowie:

    oraz Agros w Kętrzynie:

    Polecam.

    Wydawać by się mogło, że co jest fajnego na fermach. Wewnątrz właściwie nic, chociaż tak naprawdę jeszcze nigdy nie widziałem naszej (firmowej) blondyny (świnki), więc może ilości liczone w tysiącach robią wrażenie. To co na mnie robi wrażenie to wielkość całych tych kompleksów i pobocznych spraw związanych z produkcją, np wielkie ciągniki:

    Paszowozy

    Wytwórnie pasz:

    Zabudowa:



    Dla kogoś z miasta jest to frajda, zobaczyć to wszystko w działaniu. Także poznać cały proces produkcji empirycznie jest ważnym doświadczeniem zawodowym. Wygląda to zupełnie inaczej niż w JDE na ASie gdzie materiały wędrują po wpisaniu odpowiedniej opcji :) Widzę także duże pole do popisu dla systemów embedded, które usiłuję poznać (sterowniki PLC itd.) Radocha z powrotu z Gołdapii czy z Ketrzyna gdzie zostawiło się działający serwer a w Poznaniu można się na niego zalogować jest także nie do przecenienia ;)




    VN:F [1.9.22_1171]
    Rating: 0.0/10 (0 votes cast)
    VN:F [1.9.22_1171]
    Rating: 0 (from 0 votes)
    Related Posts with Thumbnails

    © odwiedź stronę http://maciejewski.org po więcej fajnych postów!

    Add your widget here